Ciemna noc, strumienie deszczu i grad buziaków (Francuzi, starzy i młodzi, całują się przy każdej okazji, zawsze parzyście) przywitały nas na lotnisku w Tuluzie.

Szybki przejazd do domów rodzin goszczących, parę słów powitania i zasłużony odpoczynek wynagrodziły nam trudy podróży (przesiadka w Brukseli, silne turbulencje w drodze do Tuluzy).

     Nazajutrz nieśmiało wyjrzało słońce. W dobrych humorach, choć z pewnymi obawami, udaliśmy się do szkoły – Gimnazjum im. Monteskiusza w Cugnaux (12 km od Tuluzy). Prezentacje naszych uczniów dotyczące Polski (m.in. o regionach Polski, zabytkach Warszawy, słynnych Polakach, kuchni polskiej, stereotypach) wypadły znakomicie! Francuzi bez problemu odpowiadali na pytania o Polsce. Potem przyszła kolej na prezentacje francuskie na temat kultury i cywilizacji Francji oraz ciekawostek o Tuluzie.
http://portalwiedzy.onet.pl/6936,,,,tuluza,haslo.html

Tamtejsi gimnazjaliści byli zaskoczeni poziomem wiedzy naszych uczniów o Francji. Tego dnia, jak również następnego, zwiedzaliśmy szkołę i braliśmy udział w różnych lekcjach (fizyka, biologia). Po południu nasi uczniowie spędzali czas u rodzin swoich francuskich korespondentów.
     W czwartek pojechaliśmy na wycieczkę do Carcassonne.

http://portalwiedzy.onet.pl/71022,,,,carcassonne,haslo.html
Aura nie była tak łaskawa, zachmurzone niebo nie nastrajało zbyt przyjemnie… Średniowieczne mury wyglądały groźnie na tle ciężkich chmur. Nie tracąc animuszu ruszyliśmy na podbój miasteczka. Zwiedziliśmy m.in. Le musée de l’Inquisition (Muzeum Tortur) i La Maison Hanté (Nawiedzony Dom). Wieczorem, po powrocie z mokrego pikniku, spotkaliśmy się w gronie naszych francuskich kolegów i ich rodziców na małym poczęstunku przez nich przygotowanym.
     Ostatni dzień naszego pobytu był również pochmurny i z tego względu nastąpiła zmiana planów. Zrezygnowaliśmy z „acrobranches” (sportu polegającego na zjeżdżaniu na linach pomiędzy drzewami) na rzecz zwiedzenia centrum naukowego w Tuluzie „La Cité de l’Espace”.

http://www.cite-espace.com/

     Wycieczkę zakończyliśmy obejrzeniem filmu 3D o ludziach, którzy po raz pierwszy polecieli na Księżyc.
     Żal było odjeżdżać… Nieco nieprzytomni, z powodu barbarzyńskiej pory, (odlot mieliśmy o godz. 5 rano) znaleźliśmy się na lotnisku. Zmęczeni, ale wzbogaceni o nowe doświadczenia wróciliśmy do Polski.

Tomasz Perzyna i Anna Zbytniewska